niedziela, 25 października 2015

Afera kryminalna w Gdańsku

24.X.2015 - Gdańska Afera Kryminalna. Kolejny polski festiwal kryminalny i zarazem dowód, że kryminał stał się królewskim gatunkiem.






Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Gdańsku. Wspaniałe miejsce, wspaniała pani dyrektor, wspaniali czytelnicy.

W tle wystawa poświęcona skandynawskiej literaturze kryminalnej.

"Ile ma pan egzemplarzy 'Martwych ciał' do rozdania"?

W tle Szwecja kryminalna.

Izabela Nowak - prześwietla mnie czujnym wzrokiem.

"Hannibal Lecter i Edmund Kolanowski?"

Nigdy nie zostałem zasypany tyloma pytaniami. W efekcie kolejne spotkanie, ze słynnym profilerem, Bogdanem Lachem, rozpoczęło się z lekkim poślizgiem. Przepraszam!


Dopiero na zdjęciach zobaczyłem portrety szwedzkich geniuszy. W tle Henning Mankell.



I finisz. Bardzo miły.


poniedziałek, 1 czerwca 2015

#Bonda






Dla Bondy zbrodnia nie jest gadżetem literackim, kryminał nie jest tylko i wyłącznie popłatną konwencją. Opowieść kryminalna w jej wydaniu to opowieść egzystencjalna, dzięki której próbujemy zrozumieć skomplikowaną i mroczną stronę ludzkich emocji. W cytowanym powyżej wywiadzie autorka „Pochłaniacza” powiedziała jeszcze coś, co brzmi niemal jak wypowiedź programowa: „[…] wierzę tylko i wyłącznie w motyw emocjonalny”.


Całość kolejnej "Przygody popularnej":
http://e.czaskultury.pl/przygody/przygody-popularne/1915-katarzyna-bonda-wprowadzenie

czwartek, 7 maja 2015

Komediant czy kryminalista?






"Wpatruję się w biurko prezesa, na którym leży rozłożona książka okładką do góry. Wygląda mi to znajomo. „Hm, to chyba seria ze srebrnym kluczykiem albo z jamniczkiem” – myślę sobie, ale potem stwierdzam, że to już chyba przesada, że przeginam; gdzie nie spojrzę, widzę kryminały. Wbrew rozsądkowi jednak wpatruję się coraz intensywniej w czarno-białą powieść. Niestety nie mam takich zabawek jak technicy z CSI, więc nie powiększę obrazu, żeby w ten sposób rozwiązać zagadkę. Cofam film o kilka minut i słyszę, że pan prezes ma kaca i czyta kryminał. A więc jednak!"

Całość przygody z kryminalnym Bareją: 
http://e.czaskultury.pl/przygody/przygody-popularne/1896-bareja-kryminalny 

niedziela, 12 kwietnia 2015

Nie posłuchaliśmy Stasiuka - lekcja wywiadowcza numer 2






"Jeszcze jedno pytanie teoretycznoliterackie, panie Andrzeju" - mówiliśmy.
A pan Andrzej wył z rozpaczy: "Ja pierdolę, moglibyśmy porozmawiać o rybach".

Ale my nie chcieliśmy rozmawiać o rybach.
My byliśmy wtedy, w lipcu 2008 roku, krytykami literackimi.
Chcieliśmy analizować książki. Rzeczywistość nas nie interesowała. Mieliśmy swoje akademickie pytania i oczekiwaliśmy akademickich odpowiedzi.

"Chodźmy dalej, kawa jest nam potrzebna" - wołał pisarz, a myśmy przyznawali, że i owszem, kawa jest potrzebna, ale jednocześnie strzelaliśmy ze swoich uczonych pistoletów.
Zupełnie głusi na propozycję Stasiuka. Panowie, urządźmy sobie świetną eskapadę, zapomnijmy na chwilę o książkach. Zanurzmy się w realia!

Dopiero po latach dostrzegliśmy, że autor "Dukli" podsuwał nam uparcie ideę, do której dopiero niedawno dojrzeliśmy.
Że rozmowa to opowieść, która odbywa się w czasie, w konkretnych przestrzeniach, która ma swój rytm, zwroty akcji, nieoczekiwane pointy...
Że rozmowa to ruch, akustyka, obrazy, gesty...
Montaż.


"Chodźmy, chodźmy. Muszę napić się Redbulla" - on nas po prostu poganiał jak ułomne dzieci!:) A my nic.

Przeglądam właśnie zdjęcia, które znalazłem w starym komputerze i uprzytamniam sobie, że zapis rozmowy, który opublikowaliśmy w naszej pierwszej wywiadowczej książce, "Rozmowa będzie możliwa",to dokument straszliwej nieuważności.



Dzisiaj zrobiliśmy to zupełnie inaczej.

Na pewno wybrzmiał przebój The Clash, "London Calling", na pewno pojawiłyby się opisy samochodu przecinającego beskidzkie strumienie, na pewno byłoby więcej niezobowiązujących dialogów...






























"Moja babcia była pierwszą narratorką - mówił nam Stasiuk. - Tworzyła inne rzeczywistości. To są wspomnienia z czasów, kiedy miałem siedem, osiem, dziewięć lat. Dziadek zapala naftówkę. Nie ma, oczywiście, żadnego telewizora, radio jest na baterie. Przychodzą jakieś babki, ciotki, sąsiadki, zaczyna się opowieść o tym, że się ducha widziało".

Właśnie, opowieść...
Myśmy wtedy jeszcze nie wiedzieli, że najważniejsza jest opowieść.

"To są gusła, dziady podlaskie. Jestem z tym tak oswojony. Z rzeczywistością tego domu, za wsią, ciemnego. Jak zapadł zmrok, to zapadł zmrok, nie było żadnego światła...".


piątek, 27 marca 2015

Jak poprowadzić wywiad? Pierwsza wskazówka!







Wczoraj - 26 marca - odbyła się druga część warsztatów wywiadowczych.


O godzinie 17:00 spotkaliśmy się na skrzyżowaniu ul. 23 Lutego i Al. Marcinkowskiego.
Bohater?
Robert Ziółkowski, niegdyś policjant, teraz pisarz kryminalny.

On był uzbrojony w swoją powieść, "Wściekłe psy", my w smartfony, dyktafony, długopisy, notesy i aparaty.
My mieliśmy pytać, on odpowiadać i czytać swoje kawałki, których akcja dzieje się w Poznaniu.

Co z tego wyjdzie?

Mamy nadzieję, że angażujące opowieści naszych uczestniczek.

Chodziło też o to, żeby przekonać się, iż prawdziwa rozmowa możliwa jest tylko w terenie. W czasie, spaceru, wycieczki, łazęgi... Człowiek wtedy rozluźnia się, otwiera, poddaje najrozmaitszych bodźcom, nabiera ufności, no i w efekcie fantastycznie rozgaduje....

























niedziela, 15 marca 2015

Więcej feminizmu (w seksie)!





"Tego akurat zarzutu w ogóle się nie spodziewałem. Spoglądam na resztę grupy, najwyraźniej wszyscy podzielają zdanie koleżanki. „Boże – myślę sobie – to bardzo inteligentni ludzie, więc jeśli tak mówią, to tak właśnie musi być. Trzymam w rękach bardzo patriarchalną rzecz!” Przyniosłem bardzo patriarchalną rzecz, którą chciałem przedstawić jako dowód, że powieść popularna przezwycięża na naszych oczach męskocentryczną perspektywę. W jednym punkcie to prawda, ale bardzo newralgicznym. Studenci poczuli jednak krew i zaczęli strzelać, bardzo profesjonalnie, z genderowej broni. Na koniec podniosłem ręce do góry, stanąłem za biurkiem, wywiesiłem białą flagę.
– Ok, to patriarchalny kawałek – wyszeptałem markotnie i dodałem bez większego entuzjazmu – ale mimo wszystko stanowi jakiś przełom".

Całość:
http://e.czaskultury.pl/przygody/przygody-popularne/1858-wlosy-giulli-farnese


poniedziałek, 9 marca 2015

Zrobię z tego horror







"Martwe ciała" to już przeszłość.

W wolnych chwilach pracujemy przecież nad kolejnym reportażem kryminalnym - roboczy tytuł "Mężczyzna w białych butach" -  którego akcja będzie działa się w Poznaniu na początku lat dziewięćdziesiątych.

Ale od czasu do czasu uprzytamniam sobie, że straszna opowieść o Edmundzie Kolanowski to znakomity materiał na thriller albo nawet horror. Być może więc za parę lat wrócę do tej historii, skoryguję tu i ówdzie, zdramatyzuję odpowiednio - i napiszę krwistą powieść.